
Gdzie: Stary Browar Poznań
Kiedy: 19.10.2009
JAK JA - LAIK - ZROZUMIAŁEM CO W TAŃCU PISZCZY...
Muszę się przyznać, że było to moje pierwsze spotkanie z teatrem tańca, w dodatku solo.
Sporo młodych ludzi na widowni, wyczułem, że część z nich przyszła ze względu na znajomości z obsługą.
Studio Słodownia +3 zapełnia się chwilę po 19 i gasną w końcu w rytm Jeziora Łabędzi światła. Przedstawienie zaczyna przydługi materiał video- wywiad w studio tv z Violettą Martinez(Natalią Draganik). Zaraz po tym wychodzi na scenę drobnej budowy tancerka i zaczyna się taneczny kiczowato-ironiczny show w rytmie muzyki Edyty Górniak, marszu, tanga i chyba samego Prince'a.
Wszystko zaczyna składać się w logiczną całość. Od teraz materiał video na ekranie dzieli sztukę na kolejne akty. W każdym z nich inne przebranie.
Wywiad zaczyna się lekko komplikować, wręcz nudzić, ale sytuację ratuje ciekawa przerwa na reklamę. Taniec ogląda się całkiem lekko i przyjemnie.
Meritum: Postawionych zostaje kilka istotnych pytań: o niezależność artystów, komercjalizację sztuk, znaczenie tańca dla szerszej publiki. Warto czasem o tym wszystkim pomyśleć.
Całe to zamieszanie dzieje się w przeciągu 60 minut - co wg mnie jest świetnym wyczuciem czasu.

Kiedy: 19.10.2009
JAK JA - LAIK - ZROZUMIAŁEM CO W TAŃCU PISZCZY...
Muszę się przyznać, że było to moje pierwsze spotkanie z teatrem tańca, w dodatku solo.
Sporo młodych ludzi na widowni, wyczułem, że część z nich przyszła ze względu na znajomości z obsługą.
Studio Słodownia +3 zapełnia się chwilę po 19 i gasną w końcu w rytm Jeziora Łabędzi światła. Przedstawienie zaczyna przydługi materiał video- wywiad w studio tv z Violettą Martinez(Natalią Draganik). Zaraz po tym wychodzi na scenę drobnej budowy tancerka i zaczyna się taneczny kiczowato-ironiczny show w rytmie muzyki Edyty Górniak, marszu, tanga i chyba samego Prince'a.
Wszystko zaczyna składać się w logiczną całość. Od teraz materiał video na ekranie dzieli sztukę na kolejne akty. W każdym z nich inne przebranie.
Wywiad zaczyna się lekko komplikować, wręcz nudzić, ale sytuację ratuje ciekawa przerwa na reklamę. Taniec ogląda się całkiem lekko i przyjemnie.
Meritum: Postawionych zostaje kilka istotnych pytań: o niezależność artystów, komercjalizację sztuk, znaczenie tańca dla szerszej publiki. Warto czasem o tym wszystkim pomyśleć.
Całe to zamieszanie dzieje się w przeciągu 60 minut - co wg mnie jest świetnym wyczuciem czasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz